[ WSTECZ | SPIS TREŚCI | DALEJ ]     


» LODE RUNNER | Broderbund Software 1983 | Zręcznościowa «

Kiedy słyszę słowo "Commodorek", od razu przypomina mi się kilka gierek. Jedną z nich jest właśnie Lode Runner. W grze wcielamy się w małego, białego ludzika. Nasz cel jest prosty - musimy pozbierać wszystkie kwadraciki na planszy, co spowoduje pojawienie się specjalnej, długiej drabiny, po której musimy wejść do góry.

Jednak sama gra już taka prosta nie jest, bowiem przeszkadzają nam inne ludziki - tym razem niebieskie (a dokładnie, to turkusowe :P), a zetknięcie z jednym z nich kończy się utratą życia. Oczywiście nie jesteśmy całkowicie bezbronni, bowiem nasz bohater potrafi przewiercać murki. A to właśnie niemal w całości z nich składają się plansze (pomijając liczne drabiny, oraz murki "nieprzebijalne"). Robiąc dołek możemy zrobić zasadzkę na wroga, który tam wpadnie. Co prawda po chwili z niej wyjdzie, ale jeżeli zrobimy ich odpowiednio dużo, mur zdąży się zarosnąć i pochłonie nieprzyjaciela. Choć, żeby nie było za łatwo, ten odrodzi się po chwili. Taka pułapka zmusza także niebieskiego ludzika do oddania kwadraciku, albowiem one też potrafią je zbierać.

Za pomocą tej "broni" możemy także szybko przewiercać się do niższych półek - co jest dla wrogów sporym problemem, gdyż nie mogą oni za nami wskakiwać i gonią nas na około. Warto też zaznaczyć, że nasz bohater jest od nich szybszy. Jednak należy pamiętać, że biały ludzik też może wpaść w taki dołek, co jest u nas równoznaczne ze śmiercią, przez zarośnięcie w murze. Samo wiercenie jest o tyle trudne, że podczas przebijania nie możemy się ruszyć, bo cała czynność zostanie anulowana. Niby trwa to ok. pół sekundy, ale czasem jest to za długo...

Sami wrogowie do najsprytniejszych nie należą, po prostu idą w naszą stronę. Ale nie oznacza to w cale, że Lode Runner jest grą łatwą. Schody zaczynają się już na drugim poziomie, a trzeci (tzw. "Orzełek") jest już zazwyczaj końcówką zabawy przeciętnego gracza. Mnie, jako weteranowi, udało się dojść do szóstego. Cała trudność leży głównie w układzie planszy, a przy niektórych trzeba wykazać się nie tylko zręcznością, ale i kreatywnością. Co ciekawe, czasami wrogie ludziki zdają się być nieco bardziej inteligentne i "zaczajają się" na nas.

Ile jest w takim razie poziomów? Trudno powiedzieć, ale zważając na tryb demonstracyjny, w którym pokazane są zupełnie inne etapy, jest ich raczej sporo. Sam pokaz działa bardzo zachęcająco, po jego obejrzeniu mamy chęć kolejnego spróbowania i przejścia następnych poziomów, tak jak mistrz na tamtym demie. Co ciekawe, przy uruchomieniu gry możemy wpisać specjalny kod, który daje nam nieskończoną liczbę żyć, ale... po straceniu życia zaczynamy poziom od początku, więc za bardzo nam to gry nie ułatwi.

Strona graficzna jest mało rozbudowana, plansze składają się ciągle z tych samych trzech elementów. Dochodzą do tego malutkie ludziki i kwadraty, które musimy zebrać. Według jednej z teorii, symbolizują one skarby (W wersji na Nes były to kupki złota :) - dop. lukasz050792). No i jeszcze nasze tajemnicze "wiertło", którym robimy dołki. Nikt nie potrafi określić, co to właściwie jest... Osobiście kojarzy mi się to z szurikenem. Animacji też jest kilka, ale są one płynne i dobrze wykonane. Całokształt, po mimo prostoty, prezentuje się bardzo dobrze, a liczne piksele są odpowiednio wkomponowane w otoczenie, przez co praktycznie ich nie widać.

Dźwięk jest jeszcze prostrzy. Towarzyszy nam dosłownie kilka odgłosów, takich jak śmierć wroga, czy fanfary grające na końcu, gdy wszystko zbierzemy.

Lode Runner to ciekawa gra, która wymaga nie tylko zręczności, ale i ruszenia głową. Gra się w nią przyjemnie, a przejście do następnego poziomu daje sporo satysfakcji. Jednak nie polecam tej gry osobom o słabych nerwach, gdyż te szybko się do niej zniechęcą. Natomiast jeżeli jesteś osobą cierpliwą i nie boisz się trudnych wyzwań - jest to pozycja dla ciebie.

Ocena: 8/10

 

Plusy: Minusy:

+ kreatywna
+ ambitna
+ daje dużo satysfakcji
+ wciąga

- niektórym szybko się znudzi
- początkowe poziomy mogłyby być łatwiejsze

Arhiz



[ WSTECZ | SPIS TREŚCI | GÓRA | DALEJ ]